Chichot losu? | nowa50plus | e-blogi.pl
Blog nowa50plus
Chichot losu? 2017-10-09

 


Zauważyłam pewną prawidłowość w moim życiu… otóż są takie dni, że siedzę i nudzę się oczekując jakiegokolwiek kontaktu: telefonu, smsa, maila, itp. A tu nic… cisza, aż to boli!!!


A są takie dni jakby sobie nagle „wszyscy” o mnie przypomnieli i nabrali ochoty na rozmowę czy pisanie choćby krótkich wiadomości. Po takim spiętrzeniu kontaktów źle znoszę następujący później kolejny okres ciszy w eterze…


Taki miałam właśnie ten weekend…


Otóż przez ten mój nieszczęsny remont nasze spotkania (z dziećmi) trochę straciły na częstotliwości. Więc jak syn mi zakomunikował, że nie ma przeproś przyjeżdżają w sobotę to nie miałam… serca tłumaczyć, że może trzeba tę wizytę przełożyć na inny termin bo jeszcze nie mieszkam u siebie.


Zresztą oni jakby wyprzedzając moją argumentację… zarezerwowali pokój w hotelu… Syn stwierdził, że jeszcze nie spał w hotelu w swoim rodzinnym mieście więc nadarza się super okazja :D


Oczywiście mimo tego, że rzeczywiście spali w hotelu to prawie cały czas spędzaliśmy razem…


a tu: a to telefon, a to sms, a to mail i tak bez przerwy.


Nauczyłam swoje dzieci, że jak przyjeżdżają do mnie to cały wspólnie spędzony czas należy wyłącznie do nas, nie ma telefonów, smsów, gier itp.


To jest nasz czas!!!


A tu podczas ich wizyty sama stałam się „centrum zainteresowania” moich znajomych!!!


A to zadzwonił kolega (mieszka i pracuje w Niemczech), że właśnie jedzie do Polski odwiedzić matkę i bardzo by chciał się spotkać na kawę, a w ogóle by było miło gdybyśmy sobie teraz trochę... pogadali bo już jest znużony tą podróżą.  A to zadzwonił kolega, który nagle przypomniał sobie że miałam do niego sprawę, a on wtedy nie za bardzo miał  czas, ale teraz ma więc jakbym mu opowiedziała wszystko z detalami od początku. A to odezwał się fachowiec, który nagle przerwał pracę, bo pewnie trafiła mu się jakaś „okazja”. A to odezwał się M. bo mamy jeszcze wspólne sprawy.


Wreszcie zadzwonił ten „od randki” żeby trochę pogadać, bo za niedługo wsiada w samochód i jedzie na mecz do Warszawy i nie będziemy mogli ani się spotkać ani porozmawiać przez telefon. Bo mecz trwa do godz. 20-tej a potem przecież droga powrotna, a nie jedzie sam tylko z synem.


A ja tak bardzo chciałam każdą minutę poświęcić swoim dzieciom. Oczywiście zrobiłam wszystko, żeby w żaden sposób nie „uszczknąć” wspólnego czasu, ale…


musiałam się bardzo starać… to po pierwsze, a po drugie to po wyjeździe moich dzieci nastąpiła absolutna cisza w eterze nikt się nie odzywał… a ja wtedy mogłam w sposób niczym nieskrępowany porozmawiać albo pisać, ale wtedy nikt nie miał na to ochoty… nikt do mnie nie zadzwonił, nikt nie napisał... :(


Czy to nie jest chichot losu…


Dodaj komentarz


nowa50plus 2017-10-16

J. nie mam czasu :D
A o randce czytaj: randkach napiszę! Pozdrawiam

jacqueline 2017-10-13

Nowa, teraz dla odmiany Ty mozesz obdzwonic wszystkich:) Albo tylko tych wybranych. Ja to np. jestem zainteresowana tym jak poszla ta randka:)
Pozdrawiam

frausuchen 2017-10-11

A co mi tam. Dawaj:D

nowa50plus 2017-10-11

Frausuchen może chcesz się zamienić :D

frausuchen 2017-10-11

Tak, to chichot losu. Ale ja tęsknię tak bardzo za świętym spokojem, że chciałabym, żeby nikt niczego ode mnie nie chciał...

Hej 2017-10-11

Coś w tym jest

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]